| W kolorowej sukieneczce krząta się Raz po raz odwraca głowę Uśmiech śle Mógłbyś przysiąc że Widziałeś wczoraj skrzydła jej Jak je chowała pod sukienką
Lecz ona To nie ptak czy nie widzisz? To nie jest ptak Ona to nie ptak To nie jest ptak czy nie widzisz?
Kocham ciebie mówi jej każdy mały ruch Lecz ty wśród kolorowych falban szukasz piór Bo jesteś pewien że Wczoraj widziałeś skrzydeł cień Dlatego klatkę zbudowałeś
Tego dnia, gdy ciemność skradnie serce ci Ona w oknie będzie śmiać się lecz przez łzy Rozpuści czarność włosów i Zmieniona w kruka skoczy by Za chwilę oknem tym powrócić tu
Lecz jako Rajski ptak bo tak chciałeś Jako rajski ptak Rajski ptak Jako rajski ptak bo tak chciałeś!
Twej tabakierze dziś Jak przyjaciółce drogiej Powierzam moje łzy Choć noc nie śpimy obie Już wtorek odszedł gdzieś Za oknem środa rano Jak dawniej wszystko jest Choć nie tak samo (Hej) tabakiero czas Na sen lecz nim odfrunę Ty papierosa daj Jak jego pocałunek Zaśnij i niczego Na dzisiaj już nie żałuj Masz znak na sobie jego Inicjałów
Tę tabakierę Chociaż taką ciebie część Tę tabakierę Mogę dziś przy sobie mieć Tę tabakierę Jak znak miłości twojej Niech truje to mniej boli Tę tabakierę Chociaż taką ciebie część Tę tabakierę Mogę dziś przy sobie mieć Na zawsze zostaw Jak znak miłości twojej Niech truje mnie powoli
Już wtorek odszedł gdzieś Za oknem środa rano Siedzimy tu we dwie I wspominamy Tabakiero czas Na sen lecz nim odfrunę Ty papierosa daj Jak jego pocałunek Raz jeszcze się popieszczę Wdychając dym pomału Po sercu z piętnem jego Inicjałów
Tę tabakierę...
Gdzie k litera w notatniku skreśl dzisiaj w nocy imię moje i postaw krzyż a przy krzyżyku znak ciszy posyp go popiołem jeśli bóg istnieje
Sto zim i ani jedno lato a czasem okruch z twego stołu czekałam aż do bólu na to zmieniona w małą garść popiołu jeśli bóg istnieje
A kiedy odejdziesz kiedy umrzesz gdy cię nie będzie nocy tej wtem przebudzą się kobiety dwie jedna to matka wyleje łez lawin druga to ja ja przeklnę twoje imię i roześmieję się przeklinając każdy dzień gdy przy boku twym nie mówiąc nic stałam sto lat jako żona i się śmieje w głos przeklinają każdą noc a na końcu przeklnę samą siebie za to że kochałam ciebie
Wciąż widzę w twoim ciele anioła co chwilę stoi a za chwilę leci by szeptać mi u mego łona jak ciastka musisz robić dzieci jeśli bóg istnieje
A kiedy odejdziesz kiedy umrzesz gdy cię nie będzie nocy tej wtem przebudzą się kobiety dwie jedna to matka wyleje łez lawinę druga to ja ja przeklnę twoje imię i się śmieje w głos przeklinają każdą noc a na końcu przeklnę samą siebie za to że kochałam ciebie
Wciąż widzę w twoim ciele anioła co chwilę stoi a za chwilę leci by szeptać mi u mego łona jak ciastka musisz robić dzieci jeśli bóg istnieje
Jak bym wiedziała czym jest To szczęście co rzadko zdarza się Gdyby ból obcy był mi Za ból mój miły dziękuję ci
Choć uciekałam Zawsze wracałam Z przypływem morza łez Trudno kochać Lecz trudniej jest Nie kochać wcale cię
Czy usłyszałabym szept Jakim to miłość wyznaje się Gdybym nie znała słów złych Za te złe słowa dziękuję ci
|