Home
Ardon gl'incensi
a dramma
Recent Entries 

Advertisement

Customize
2nd-Dec-2009 02:02 pm - Kayah & Bregovic
W kolorowej sukieneczce krząta się
Raz po raz odwraca głowę
Uśmiech śle
Mógłbyś przysiąc że
Widziałeś wczoraj skrzydła jej
Jak je chowała pod
sukienką

Lecz ona
To nie ptak czy nie widzisz?
To nie jest ptak
Ona to nie ptak
To nie jest ptak czy nie widzisz?

Kocham ciebie mówi jej każdy mały ruch
Lecz ty wśród kolorowych falban szukasz piór
Bo jesteś pewien że
Wczoraj widziałeś skrzydeł cień
Dlatego klatkę zbudowałeś

Tego dnia, gdy ciemność skradnie serce ci
Ona w oknie będzie śmiać się lecz przez łzy
Rozpuści czarność włosów i
Zmieniona w kruka skoczy by
Za chwilę oknem tym powrócić tu

Lecz jako
Rajski ptak bo tak chciałeś
Jako rajski ptak
Rajski ptak
Jako rajski ptak bo tak chciałeś!



Twej tabakierze dziś
Jak przyjaciółce drogiej
Powierzam moje łzy
Choć noc nie śpimy obie
Już wtorek odszedł gdzieś
Za oknem środa rano
Jak dawniej wszystko jest
Choć nie tak samo
(Hej) tabakiero czas
Na sen lecz nim odfrunę
Ty papierosa daj
Jak jego pocałunek
Zaśnij i niczego
Na dzisiaj już nie żałuj
Masz znak na sobie jego
Inicjałów

Tę tabakierę
Chociaż taką ciebie część
Tę tabakierę
Mogę dziś przy sobie mieć
Tę tabakierę
Jak znak miłości twojej
Niech truje to mniej boli
Tę tabakierę
Chociaż taką ciebie część
Tę tabakierę
Mogę dziś przy sobie mieć
Na zawsze zostaw
Jak znak miłości twojej
Niech truje mnie powoli

Już wtorek odszedł gdzieś
Za oknem środa rano
Siedzimy tu we dwie
I wspominamy
Tabakiero czas
Na sen lecz nim odfrunę
Ty papierosa daj
Jak jego pocałunek
Raz jeszcze się popieszczę
Wdychając dym pomału
Po sercu z piętnem jego
Inicjałów

Tę tabakierę...



Gdzie k litera w notatniku
skreśl dzisiaj w nocy imię moje
i postaw krzyż a przy krzyżyku
znak ciszy posyp go popiołem
jeśli bóg istnieje

Sto zim i ani jedno lato
a czasem okruch z twego stołu
czekałam aż do bólu na to
zmieniona w małą garść popiołu
jeśli bóg istnieje

A kiedy odejdziesz
kiedy umrzesz
gdy cię nie będzie nocy tej
wtem przebudzą się kobiety dwie
jedna to matka
wyleje łez lawin
druga to ja
ja przeklnę twoje imię
i roześmieję się
przeklinając każdy dzień
gdy przy boku twym
nie mówiąc nic
stałam sto lat
jako żona
i się śmieje w głos
przeklinają każdą noc
a na końcu przeklnę
samą siebie
za to że kochałam ciebie

Wciąż widzę w twoim ciele anioła
co chwilę stoi a za chwilę leci
by szeptać mi u mego łona
jak ciastka musisz robić dzieci
jeśli bóg istnieje

A kiedy odejdziesz
kiedy umrzesz
gdy cię nie będzie nocy tej
wtem przebudzą się kobiety dwie
jedna to matka
wyleje łez lawinę
druga to ja
ja przeklnę twoje imię
i się śmieje w głos
przeklinają każdą noc
a na końcu przeklnę
samą siebie
za to że kochałam ciebie

Wciąż widzę w twoim ciele anioła
co chwilę stoi a za chwilę leci
by szeptać mi u mego łona
jak ciastka musisz robić dzieci
jeśli bóg istnieje

Jak bym wiedziała czym jest
To szczęście co rzadko zdarza się
Gdyby ból obcy był mi
Za ból mój miły dziękuję ci

Choć uciekałam
Zawsze wracałam
Z przypływem morza łez
Trudno kochać
Lecz trudniej jest
Nie kochać wcale cię

Czy usłyszałabym szept
Jakim to miłość wyznaje się
Gdybym nie znała słów złych
Za te złe słowa dziękuję ci

Advertisement

Customize
3:17 am GMT.